wtorek, 6 grudnia 2016

5.

Kiedyś miała dom. Rodzinę. 
Może mąż ją bił. Może co rusz bała się o życie swojego maluszka, ale przynajmniej miała dach nad głową.
Teraz.
Co jest teraz? 
Tylko to piekielne zimno, odmrażające jej palce. Tylko przeraźliwy płacz dziecka i tylko głęboko doskwierający głód.
Co z tego, że uwolniła się od tyrana, skoro wcale nie jest lepiej?
– Ciii... – próbowała uspokoić synka – O nic się nie martw, śpij... Chichutko.
Szeptała tak, tuląc go do siebie, jak ostatni skarb jaki jej został. Wiedziała, że jest mu zimno, więc zdjęła kurtkę i opatuliła go mocno. 
Lodowaty podmuch powietrza uderzył ją w jednej chwili. Zadrżała i dzielnie przytulała dziecko, mimo, że ledwie trzymała się prosto.
Tyle godzin trwała w bezruchu. Starała się nie zasnąć, ale było to okropnie trudne. Zanim się spostrzegła oparła się własnemu wyczerpaniu.
Przyszedł na nią czas.
Krzyczała, ale nikt jej nie słyszał. Nawet jej syn. 
Bo żywym bardzo ciężko jest usłyszeć rozpaczliwe prośby martwego.

4.

Dziewczyna załkała. Była sama w domu, mogła sobie pozwolić na chwile słabości.
Łzy ciekły po jej policzkach, zostawiając na zdjęciu mokre plamy.
Nie zwracała na to uwagi-bardziej zaabsorbowana była postaciami na nim widocznymi.
Mama i ona.
Jeden uśmiech przez łzy był jak słońce wyłaniające się zza chmur po długim deszczu. 
Dlaczego ją zostawiła? 
Nie wiedziała. 
Mimo to, jako córka kochała. 
Zawsze będzie.

3.

Dziewczyna miała przyjaciółkę.
Podczas w-fu siedziały w łazience, odwlekając moment, w którym będą musiały się zmęczyć.
Toaleta bez okien-żadnych źródeł naturalnego światła nie było.
Rozmowa trwała w najlepsze.
Nagle, usłyszały głos zbliżającego się wuefisty. Zadrżały i szybko umilkły, przy okazji zgaszając światło.
Młodsza kochała Horrory. Uwielbiała oglądać je w samotności. Skutkiem tego było to, że piekielnie bała się ciemności. 
Wytrzymywała jednak dzielnie, rozumiejąc sytuację.
W jednej chwili coś się zmieniło.
Dziewczyna poczuła, że ogarnia ją panika, której nie może opanować.
Przerażona rzuciła się ku drzwiom.
Kiedy jej ręka znalazła się na klamce poczuła, że coś drapie ją w plecy.
W tej samej chwili wybiegła, łzy ciekły jej ciurkiem. Obejrzała się za siebie, ale była tam tylko koleżanka.
Ulżyło jej, kiedy pomyślała, że to ona zrobiła sobie z niej żarty.
Dobrze, że nie wiedziała, że koleżanka wówczas była cztery metry od niej.

2.

Dziecko stało przy oknie. Płakało. Histerycznie łapało powietrze, już świadome zagrożenia wynikającego z tej sytuacji.
Do jego gardła przyciśnięty był ostry jak brzytwa nóż.
Chłopczyk się bał. Był przerażony, bo nikt nie był w stanie mu pomóc. Od jego zdrowia, a nawet życia zależy tylko on i wola jego oprawcy.
– Gdzie mama trzyma pieniądze?! – wysyczał mu zbir do ucha.
Ale on nie wiedział. Nie odpowiadał, tylko czekał.
– Dalej – warknął do niego ponownie.
Krew zaczęła rytmicznie skapywać na podłogę. Ostrze coraz bardziej zagłębiało się w jego skórze. Ostatnie jęki bólu, sztylet rzucony na ziemię. Ostatni dech.
Tak oto leżał teraz biedny chłopczyk, dwa metry pod ziemią. Samotny, zdruzgotany i żądny zemsty.
Za życie swoje i mamusi. 

1.

Żałowałam.
Moje życie zmieniło się w bagno, z którego usilnie próbowałam się wygrzebać.
Zaczęło się od mojego odjazdu. Widziałam, jak znajome twarze znikają za oknem pociągu, ustępując miejsca pięknym krajobrazom. Miało być lepiej. Chciałam poznać lepszych ludzi, chodzić w lepsze miejsca i żyć lepszym życiem. Chciałam dobrze.
Szkoda, że skończyłam zawieszona pomiędzy niebem a ziemią. Gdzie byłam i co czułam już nie miało takiego znaczenia co kiedyś. Czym jest życie i czy mam prawo nazywać nim to, czego doświadczam? Nie byłam pewna, czy kiedykolwiek się dowiem.
A mogłam zostać na wsi, orać pole i nie pchać się pod koła samochodu na bardzo ruchliwej ulicy.